iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Drugi biegun praktyki położniczej stanowi promocja porodów naturalnych. W 2000 roku, na corocznym spotkaniu krajowych przedstawicieli ENCA(Europejskiej Sieci Stowarzyszeń na Rzecz Narodzin), opracowano następującą definicję porodu normalnego: "Jest to poród, który rozpoczyna się samoistnie, urodzenie dziecka i łożyska odbywa się w czasie specyficznym dla każdej kobiety i dzięki jej wysiłkowi, a dziecko po urodzeniu pozostaje przy matce. Interwencje medyczne, takie jak sztuczne przebicie pęcherza płodowego, wywoływanie lub przyspieszanie porodu, znieczulenie i nacięcie krocza nie powinny być stosowane rutynowo, ani traktowane jako składowa porodu normalnego. Ponieważ każda interwencja może potencjalnie zaburzyć przebieg porodu, decyzja o jej zastosowaniu nie może być podejmowana pochopnie.


Próba odpowiedzi na te pytania stała się zadaniem powołanych przez Światową Organizację Zdrowia interdyscyplinarnych grup roboczych złożonych z położnych, lekarzy położników, pediatrów, psychologów, administratorów medycznych i konsumentów. Zespoły te miały zebrać i przeanalizować dane ze światowych badań klinicznych i na ich podstawie sformułować wnioski co do prawidłowej opieki okołoporodowej. Kierowano się zasadą, iż "każda kobieta ma prawo do odpowiedniej opieki okołoporodowej i do odgrywania we wszystkich jej aspektach kluczowej roli"


Na podstawie wniosków z pracy tej grupy ekspertów sformułowano zalecenia „ Poród nie jest chorobą” które ogłoszono w 1985 roku. Zalecenia te określają zarówno przydatność poszczególnych technik medycznych, jak również sposób wprowadzania nowych oraz sposób sprawowania kontroli nad ich używaniem


W przypadku ciąży i porodu niskiego ryzyka bardziej odpowiednim od specjalistycznego szpitala są właśnie tzw. alternatywne miejsca porodowe, ponieważ zapewniając wymagany poziom bezpieczeństwa zmniejszają prawdopodobieństwo medykalizacji. Fakt ten został potwierdzony przez wielu badaczy. Jako przykład można wskazać wyniki - wykonanego w latach 1997-99 w Wielkiej Brytanii - porównania porodów w dwóch grupach kobiet z ciążami niskiego ryzyka. Jedna grupa rodziła w domu narodzin, a druga w oddziale położniczym lokalnego szpitala. Okazało się, że w czasie porodów w domu narodzin występowało mniejsze ryzyko powikłań oraz rzadziej stosowano interwencje medyczne. I tak, porodów prawidłowych w oddziale położniczym było 72,3%, w domu narodzin - 85,6%, cesarskich cięć odpowiednio - 12,6% oraz 6,1%. Kleszcze zastosowano w szpitalu w 5,1%, w domu narodzin w 2% przypadków, próżniociąg odpowiednio - w 9,5% i 1,9%, nacięcie krocza zrobiono - 18,9% i 1,5% kobiet. Indukcje zastosowano w szpitalu w 16,8% porodów, a w domu narodzin w 7,3% (Saunders D et al, 2000).


Poprawą kondycji narodzin zainteresowane są nie tylko rządowe instytucje do tego powołane, ale również wiele organizacji konsumenckich działających w poszczególnych krajach. Te ostatnie, nie tylko monitorują sytuację w położnictwie, ale też aktywnie działają na rzecz jej poprawy. Swoją pracę adresują do władz medycznych i decydentów, jak i opinii publicznej oraz zainteresowanych kobiet. Wielu organizacjom udało się w sposób istotny wpłynąć na zmiany w systemie opieki okołoporodowej. Na przykład, w latach 1980. powstał w Wielkiej Brytanii Ruch na Rzecz Aktywnego Porodu założony przez Janet Balaskas. Organizacja ta bardzo aktywnie walczyła o to, aby poród stał się wydarzeniem, w którym centralne miejsce zajmuje rodząca kobieta, a nie personel medyczny. "Aktywny poród" oznaczał aktywność kobiety zarówno na poziomie fizycznym (poruszanie się w trakcie porodu, rodzenie w pozycji dowolnie wybranej, nieograniczony kontakt z dzieckiem zaraz po porodzie), emocjonalnym (wyrażanie różnych emocji w trakcie porodu), jak i poznawczym (podejmowanie decyzji co do miejsca porodu i obecności osób towarzyszących). Postulaty Ruchu Aktywnego Porodu przejęte zostały przez wiele organizacji w krajach europejskich i w USA.


Za sprawą organizacji konsumenckich (zrzeszających również położne), w niektórych krajach pojawiły się alternatywne centra porodowe tzw. domy narodzin. W Niemczech jest ich już kilkadziesiąt, w Szwajcarii - kilkanaście. Pojedyncze domy narodzin istnieją na Węgrzech, w Czechach, we Francji. Organizacje konsumenckie zabiegają także o uznanie porodów domowych za równorzędne z porodami w szpitalu. Jest to związane z usamodzielnieniem się zawodowym położnych, które mogłyby przyjąć poród bez pomocy lekarza i z opłaceniem jego kosztów w ramach ubezpieczenia zdrowotnego. Mimo, iż w wielu krajach położne mają wystarczające kompetencje, aby samodzielnie opiekować się kobietami w ciąży niskiego ryzyka, przyjmować porody normalne, w rzeczywistości niewiele z nich to robi.


W wielu krajach popularne są porody ambulatoryjne, które zaspokajają jednocześnie dwie potrzeby kobiet: wysoki poziom bezpieczeństwa medycznego oraz zachowanie intymności, jaką daje dom. W polskich szpitalach niema takiej oferty .


Opieka okołoporodowa w Polsce w znikomym stopniu odpowiada na rzeczywiste potrzeby kobiet. Bardzo ograniczony jest wpływ samych zainteresowanych na przebieg porodu, dostęp do informacji, czy zróżnicowanie miejsc i form porodu. Kobiety nie mają np. możliwości wyboru położnej opiekującej się nimi w czasie ciąży i porodu.


 

W dniach 5-6 października 2012r. dr Preeti Agrawal zaprasza do Wrocławia
na V Międzynarodowe Sympozjum pt. „Nowoczesne  praktyki w położnictwie i neonatologii”. Więcej informacji i zapisy na www.kobietainatura.pl
 


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2012-08-30 14:46
Ogólne Komentarze (0)

Nacinanie krocza


Nacinanie krocza jest najbardziej popularnym zabiegiem chirurgicznym przeprowadzanym w czasie porodu. Od lat na łamach prasy specjalistycznej dyskutowana jest zasadność wykonywania tej procedury. Podobnie, jak w przypadku większości interwencji podejmowanych w trakcie porodu, nacięcie krocza miało być stosowane w ściśle określonych przypadkach, a niestety stało się zabiegiem rutynowym.

Odsetek nacięć krocza różni się w poszczególnych krajach.
Np. w Holandii wynosi on ok. 10%, w Wielkiej Brytanii - 27%, w Grecji - 90%.

Oto najczęściej cytowane powody, dla których stosuje się tę procedurę: -zapobieganie rozległym, samoistnym pęknięciom (III lub IV stopnia), -zapobieganie długotrwałym urazom krocza,
-zapobieganie obniżaniu się narządów rodnych,
-łatwiejsze gojenie się rany.

Jednak analiza 350 doniesień i prac naukowych prowadzonych w latach 1960 - 1983 na temat epizjotomii nie przyniosła żadnego przekonującego dowodu świadczącego o tym, że nacięcie krocza chroni przed wymienionymi powyżej powikłaniami. (Thacker, Banta 1983). Inni badacze dodatkowo zwracają uwagę na niekorzystne następstwa nacięcia krocza: większy ból po porodzie oraz wzrost prawdopodobieństwa krwotoku. Nacięciu krocza poddanych jest blisko 80 procent  rodzących, co wskazuje jak ogromna jest siła tego "nieuzasadnionego stereotypu" w Polsce.

Ponieważ nacinanie krocza stało się rutyną, położne przestały korzystać ze swych umiejętności, nie starają się już ochraniać krocza przed pęknięciem. O tym, jak przygotować krocze do porodu, aby nie trzeba było wykonywać epizjotomii nie mówi się również w szkołach rodzenia. Przekonanie o nieuchronności nacinania i pozytywnych jego konsekwencjach przekazywane jest przyszłym rodzącym w gabinetach ginekologicznych, ale także na łamach prasy dla rodziców lub specjalistycznych stronach internetowych, gdzie o porodzie wypowiadają się lekarze. Nie sposób pominąć psychologiczne skutki nacinania krocza. Epizjotomia wiąże się z poważną ingerencją w intymną sferę kobiecego ciała. Powoduje zmniejszenie satysfakcji ze współżycia seksualnego, poczucie bycia okaleczoną.


KTG- czyli stały monitoring płodu

Elektroniczne monitorowanie zostało wprowadzone na szeroką skalę do praktyki klinicznej w latach 1970-1980. Tak jak i wiele innych procedur, monitorowanie było z początku przeznaczone tylko dla wyselekcjonowanych przypadków, jednak szybko stało się rutynowe. Ta technika diagnostyczna może być wskazana, gdy istnieje zagrożenie zdrowia dziecka i potrzebny jest stały nadzór. Nie ma jednak dowodów, by monitorowanie obniżało wskaźniki zachorowalności lub umieralności okołoporodowej czy też umieralności noworodków.

Powszechnie stosowane, ciągłe elektroniczne monitorowanie płodu i związany z tym przymus leżenia wpływa na przebieg porodu - uniemożliwia kobiecie rodzącej poruszanie się, ogranicza koncentrację na trudnych zadaniach, zmienia intensywność odczuwania bólu. Systematyczny przegląd klinicznych prac badawczych skłania do wniosku, że stałe, elektroniczne monitorowanie płodu zwiększa prawdopodobieństwo cesarskiego cięcia lub porodu zabiegowego i jest niekorzystne dla kobiety przechodzącej normalny, fizjologiczny poród. Nie daje też korzyści neonatologicznych.

Aparat KTG daje personelowi złudne poczucie kontroli nad kondycją matki i dziecka. Wyraźnie dystansuje też od rodzącej. Jakże często zdarza się, że po podłączeniu aparatu kobieta leży samotnie przez wiele godzin, gdyż położna uważa, że warto przyjść dopiero wtedy gdy "będzie się coś działo". Do śledzenia wskazań aparatu zamiast wspierania rodzącej zachęcani są przez personel również mężowie towarzyszący w porodzie.


Indukcja porodu

Indukcja porodu znana była położnym od wieków, ale na masową skalę zaczęto ją stosować od połowy ubiegłego wieku, kiedy udało się uzyskać syntetyczną oksytocynę. Początkowo jej stosowanie ograniczano do przypadków koniecznych, np. przedłużającej się ciąży (powyżej 42. tygodnia). Dość szybko jednak zaczęto stosować oksytocynę w innych sytuacjach, u coraz większej liczby kobiet, aż wreszcie stała się ona w wielu krajach rutynowo aplikowanym środkiem dla wywołania lub przyspieszenia porodu, co potwierdziły badania Światowej Organizacji Zdrowia. Przykładowo w Grecji stosuje się oksytocynę w 80% porodów, w Finlandii - w 41%, w Australii - w 37%, w Wielkiej Brytanii - w 20%.

Rutynowe wywoływanie porodu przynosi, zdaniem badaczy, więcej zagrożeń niż korzyści. Inni naukowcy zwracają uwagę na fakt, że "wskazaniem" do użycia oksytocyny może być również wygoda lekarza lub kobiety - stwierdzono istotną statystycznie różnicę pomiędzy liczbą porodów w ciągu dni roboczych a porodami odbytymi nocą lub podczas weekendów. Podkreśla się też nadużywanie tego środka bez medycznego uzasadnieni. Tymczasem swobodne poruszanie się rodzącej, możliwość jedzenia i picia są równie efektywne jak użycie oksytocyny."


Poczucie podmiotowości rodzących

Bez  wątpienia poród zmedykalizowany odbiera kobietom podmiotowość, możliwości podejmowania świadomych i odpowiedzialnych decyzji co do przebiegu własnego porodu. Z jednej strony kobiety w Polsce mają bardzo małą wiedzę na temat możliwych konsekwencji zewnętrznych ingerencji w przebieg porodu. Z drugiej, nowoczesna aparatura, środki farmakologiczne kojarzą się z "postępem cywilizacyjnym" i lepszą opieką.

W dniach 5-6 października 2012r. dr Preeti Agrawal zaprasza do Wrocławia
na V Międzynarodowe Sympozjum pt. „Nowoczesne  praktyki w położnictwie i neonatologii”. Więcej informacji i zapisy na www.kobietainatura.pl


 


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2012-08-13 14:10
Ogólne Komentarze (0)